Uzytkownik "REMOV" napisal w wiadomosci
> > Wszystkich lotnicwem i artyleria nie wybijesz.
> Nie musisz wszystkich - bronia budynku to niszczysz budynek. Tak jak
> Brytyjczycy w Basrze podczas wojny. To nie jest problemem, no najwyzej
> "kanapowi fanatycy" beda przezywali kolejne zdjecia martwych dzieciakow.
Technicznie realizowalne. Ale cokolwiek kluci sie z linia polityczna i w
tym problem. Moga sie na takie rozwiazanie z powodow politycznych nie
zgodzic.
> > To ich wywioza na Kube, albo gdzies indziej. Tu jest problem, ze oni
nie
> > bardzo maja gdzie ie cofac. USA doprowadzilo wlasnie do tego. Z nimi
nie
> > ma sensu pertraktowac. Nie ma sensu z punktu widzenia Muzlumanina.
> (mala litera - to jest wyznanie)
> A oni musza sie cofac? Kto Ci to wmowil? Oni maja tylko oddac bron i
> moga sobie isc do domu, albo do wiezienia - po co i z jakiego powodu
trzeba
> ich gdzies wywozic? Zwyklych kryminalistow? Nie przesadzasz?
Wiesz, w odniesieniu do USA niczego pewnym byc akurat nie mozna w tej
materii.
> > Nie wiem. Kilku bezrobotnych wojskowych tam jest.
> Jezeli sa madrzy, jak piszesz, to beda trzymac sie z daleka.
Niekoniecznie. Choc oczywiscie w odpowiednim momencie moga sie zwiatrowac.
Wbrew pozorom ten odpowiedni moment niekoniecznie musi szybko przyjsc. Z
powodow, ktore wczesniej opisalem niekoniecznie musi dojsc do szturmu
miasta. Choc moim zdaniem, o ile to ktos koordynuje, to bledem
Irakijczykow bylo skupienie takich sil w jednym miejscu. Daje to mozliwosc
ich rozbicia kilkoma uderzeniami. Te same sily w rozproszeniu mogly by
zadac o wiele wiele wieksze straty.
> > Niczego nie jestem pewien. Chwilowo wszelkie znane mi informacje
> > na to wskazuja.
> Walczy garsc uzbrojonego motlochu, milicje sformowane przez lokalnych
> watazkow, pospolici bandyci. Jakie znowu idee narodowe? Pod takim
> sztandarem chcesz ukryc lokalne zamieszki i walke o wladze?
Wiesz, trudno mi polemizowac z Toba, bo tak naprawde zaden z nas nie jest
w stanie dowiesc adwersarzowi jakie pobudki sklonily statystycznego
czlonka tej formacji do walki. Podejrzewam, ze powodow bedzie tyle, ilu
czlonkow tego zgrupowania. Nie podejmuje sie polemiki na ten temat, bo ona
nie ma wiekszego sensu. nie dysponuje wiarygodnym materialem dowodowym.
Natomiast co do ich profesjonalizmu, to mysle, ze w tym co piszesz jest
wiele racji. Na pewno ta zbieranina nie moze byc rownowazona regularnej
armii. Tym nie mniej kula wystrzelona przez zoltodzioba jest jednakowo
niebezpieczna, jak przez zawodowca. Ten ostatni czesciej trafia, tam gdzie
mierzy, ale w walkach ulicznych, to akurat niekoniecznie musi miec duze
znaczenie. Zniszczenie tego zgrupowania moze pochlonac wiele ofiar, choc
oczywiscie o wiele mniej, niz zginie partyzantow.
> > Dobrymi checiami pieklo jest wybrukowane podobno. Nigdy tam nie
> > bylem, wiec tego tez na pewno nie wiem.
> Ale starasz sie analizowac sytuacje. Moze Robert bez takich
> infantylnych wykretow, jak wyzej, ok?
Xle zrozumiales. Drugie zdanie odnosilo sie do pierwszego. Czyli, ze nie
wiem, czy to prawda, ze pieklo wybrukowano dobrymi checiami, bo tam nie
bylem.
> > Tylko, ze nie z obcej reki. I tutaj lezy roznica.
> To Saddama reka tlukaca szyitow byla swoja? No, no... sprawdzisz to
> sam?
W kazdym razie bardziej swoja, niz reka jakiegokolwiek Amerykanina, nawet
pochodzenia Irackiego.
> > Jak myslisz, ile trzeba jeszcze bomb, by i stamtad sie wycofali?
> Ile?
Nie mam pojecia. I niekoniecznie jestem zainteresowany uzyskaniem na to
pytanie odpowiedzi, bo kazda taka bomba to kilka ofiar. Osobiscie
podejrzewam, ze to bylo mniej wiecej tak. Nowy prezydent Hiszpani obiecal
wycofanie sie i wygral. No i teraz musial spelnic obietnice, ale pod
decyzji o ewakuacji podnisl sie taki larum, ze gosc neico ochlona. W Iraku
pozostac nei mogli, to sie dogadali i pojada do Afganistanu, w zamian za
co USA pewnie zluzowane tam sily przerzuci do Iraku.
Cala sprawa moze byc nawet na reke USA. Tak naparwde, to poza
brytyjczykami pozostale kontyngenty wybraly sie tam, jak na wczasy. Zaden
z nich nie ma sprzetu koniecznego do prowadzenia wojny. Wyobrazasz sobie
szturm naszych chlopakow na miasto? Ze wsparciem kilku BRDM?
> > Nie rozumiem, co masz na mysli wiec trudno mi sie jest odniesc.
> To, ze smiem watpic, ze jakakolwiek bomba wplynie na nasza polityke, a
> jezeli juz to czy czasami w Iraku (i nie tylko) nie znajdzie sie wiecej
> wkurzonych Polakow.
Trudno mi powiedziec. Ja, to sie generalnie wkurzam raczej na to, ze
uwiklano nas w te awanture, a nikt z rzadzacych nie potrafi jasno i
wiarygodnie przyblizyc, jakie niby z tego mamy odniesc korzysci. Kontrakty
chyba chwilowo poszly sie pasc, bo Irakijczycy wzieli sie na sposob i
wyrzynaja wszystkich przyjezdnych. Koszty tej operacji pochlaniaja spora
czesc naszego budzetu, ktory i bez tego kuleje. Dodatkowe koszty - o
ktorych nie mowi sie wprost - to koszty operacji antyterrorystycznych w
kraju. Bo ja wiem, czy nam ta
zabawa przyniesie korzysc?
> > Nie wazne czyja wina. Wazny sam fakt.
> No i co z tego faktu wynika?
Bezposrednio, to ze obecna ekipa rzadzaca miedzy innymi przez Irak moze
przepasc w kolejnych wyborach. Byc moze istnieja jakies wazkie, tylko mnie
nieznane, powody naszej tam obecnosci. No ale skoro ich nie znam, to mam
prawo jako szeregowy obywatel dojsc do uprawnionego wniosku, ze ich nie
ma.
Co wiecej kolejna ekipa moze wpasc na pomysl i pociagnac winnego wyslania
tam wojsk do odpowiedzialnosci karnej, bo zrobili to cokolwiek na skroty,
a sam czyn stanowi przestepstwo opisane w kodeksie karnym. Chocby dla
samej grandy i podbudowania swojego image politycznego na poczatku
kadencji. Cos jak raport otwarcia SLD.
> > Jak USA beda osamotnione, to pokona je sama opinia publiczna
> > w USA. Partyzanci nawet za bardzo sie starac nie beda musieli.
> Ameryka nie moze sobie pozwolic na przegrana, po prostu. Ty masz wizje
> Wietnamu, a to nie ta bajka. Czasy sie zmienily i to bardzo. I nie,
zadna
> opinia publiczna ich nie przekona, niezaleznie od tego, kto bedzie
> prezydentem :o)
Ameryka, to by nie chciala perzegrac. Wietnamu tez nie chcieli. Problem
moze ich przerosnac. USA to wielki i bogaty kraj. Ale nawet on nie moze
sobie pozwolic na wojne na wycienczenie z cieniami. Dla tego tez uwazam,
ze zgrupowanie w jednym miejscu takich sil przez partyzantow bylo duzym
bledem. Do samej obrony miasta wystarczyla by pewnie jedna trzecia.
Pozostali beda po prostu ciezarem.