Scenariusz akcesji
Co nas moze zaskoczyc?
Powie ktos - to czysta futurologia, wrozenie z fusow - ta cala pisanina
o skutkach wejscia Polski do Unii Europejskiej. Ktoz moze wiedziec, co
nas tam czeka, zreszta - gorzej niz jest nie moze juz byc... Ktos, kto
tak mowi, z gruntu sie myli. Po pierwsze - moze byc gorzej, wystarczy
spojrzec na niektore kraje postkolonialne. Po drugie - nasza przyszlosc
w Unii Europejskiej jest mozliwa do przewidzenia dla kazdego, kto nie
zamyka oczu na doswiadczenie i analizuje zjawiska spoleczno-gospodarcze
w Europie i na swiecie.
Proces integracji Polski z Unia nie zaczal sie dzisiaj, lecz trwa od 1
stycznia 1994 r. na mocy traktatu stowarzyszeniowego i jego skutki sa az
nadto widoczne w naszym kraju. Ponadto dobrego materialu do porownan
dostarcza przypadek bylej NRD, ktora jako pierwsze panstwo
postkomunistyczne weszla do Unii 13 lat temu. Znane sa takze w ogolnych
zarysach wyniki negocjacji, ktore lokuja Polske na pozycji czlonka UE
drugiej kategorii. Wreszcie - trzeba jasno zdac sobie sprawe, iz Unia
jest krokiem w kierunku globalizacji, zas efekty procesow
globalizacyjnych sa znane, bowiem ze szczegolna ostroscia ujawnily sie w
dotknietej kryzysem Argentynie.
Akcesja dla prawnukow?
Czesc opinii publicznej, poddana "medialnej obrobce", sklonna jest
myslec o Unii w kategoriach zyczeniowych. Tymczasem w waskim kregu
politycznych elit wszyscy sa zgodni co do jednego - pierwsze 3 lata po
akcesji beda dla Polski czasem nieslychanej nedzy, potu i lez, a
bezrobocie stanowic bedzie spoleczna plage co najmniej do 2010 r. Taka
opinie mozna uslyszec zarowno od zwolennikow, jak i przeciwnikow
akcesji. Tylko w rzadowej kampanii na ten temat glucho.
Wypada wiec w tym miejscu zapytac, dlaczego w takim razie rzad i
proeuropejskie elity tak pra do Unii, wiedzac, ze bedzie xle?
Kalkulacje moga byc tu rozne. Jedni obawiaja sie przewrotu na scenie
politycznej i definitywnej utraty wplywow, inni boja sie rozliczen
zwiazanych z doprowadzeniem kraju do ruiny, u niektorych zas wynika to z
oceny, ze po pierwszych ciezkich latach w Unii kiedys bedzie lepiej
(skad my to znamy?). Ci ostatni utrzymuja, ze dzieki integracji dystans,
jaki dzieli Polske od bogatego Zachodu, bedzie sie stopniowo skracal i
jest szansa, ze za 20-30 lat osiagniemy taki jak tam poziom dochodu
narodowego na jednego mieszkanca. Tymczasem negatywne procesy
uruchomione wraz ze stowarzyszeniem z Unia z chwila akcesji jeszcze sie
wzmoga, doprowadzajac do dalszego ekonomicznego oslabienia naszego
panstwa, a nastepnie do jego likwidacji na rzecz superpanstwa
europejskiego. Trzeba ratowac kraj przez zmiane dotychczasowej
ultraliberalnej polityki na protekcjonistyczna wobec polskiej
gospodarki, a zwlaszcza rolnictwa. To zas bez suwerennego panstwa nie
bedzie mozliwe. Akcesja zamknie mozliwosc odwrotu od polityki
Balcerowicza, i ostatecznie uniemozliwi rozliczenie elit za prowadzenie
rabunkowej gospodarki przez 13 lat III Rzeczypospolitej.
Tu i teraz
Nie wdajac sie jednak w rozwazania o tym, co w razie integracji spotka
nasze wnuki i prawnuki, sprobujmy zastanowic sie nad tym, co czeka nas
samych i nasze rodziny.
Wejscie kraju ubogiego, jakim jest Polska, do elitarnego klubu
milionerow, jakim w istocie jest Unia, wywola zjawisko okreslane szokiem
integracyjnym. Sprowadza sie ono do uswiadomienia sobie przez opinie
publiczna, iz obiecywane profity z akcesji nie nastapily, za to
negatywne jej skutki sa az nadto odczuwalne.
Dnia 1 maja 2004 roku, ktora to date europejska lewica wybrala
nieprzypadkowo jako moment akcesji, na pozor nic nadzwyczajnego sie nie
stanie - to samo slonce, to samo niebo nad Polska... Radykalna zmiana
dokona sie jednak w sferze prawa: w tym dniu na wlasne zyczenie
przestaniemy byc panstwem suwerennym, w ktorym Narod Polski decyduje o
swoich sprawach. Nadrzedne stanie sie prawo Unii.
Bedzie drozyzna
Co nas zaskoczy? Pierwszym najbardziej widocznym dla przecietnego
obywatela skutkiem akcesji bedzie wzrost cen, spowodowany uzgodnieniem w
toku negocjacji wyzszych niz dotad stawek podatku VAT. Unia bardzo
naciskala na te podwyzki, poniewaz procentowo okreslona czesc VAT trafia
do Brukseli w formie skladki. Kraj o tak niewielkim dochodzie jak
Polska, a o tak duzej liczbie mieszkancow, musi zatem placic relatywnie
wyzszy podatek VAT (22 proc.), aby poziom skladki nie odbiegal zbyt
daleko od stawek w krajach Pietnastki o zblizonym potencjale. Z drugiej
strony - nasz rodzimy resort finansow gwaltownie poszukuje srodkow na
akcesje - 11,5 mld zl w 2004 r. i dalszych 30 mld zl do 2006 r.
Poszukuje - rzecz jasna - w naszych kieszeniach.
Za co wiec Polacy zaplaca po akcesji drozej? Jak podaje w swoim
opracowaniu ekspert prawa finansowego Janusz Szewczak - przyjdzie nam
drozej placic m.in. za uslugi gastronomiczne, geodezyjne i
kartograficzne, prawne, wiertnicze, zwiazane z budowa drog i mostow
(wzrost VAT z 7 do 22 proc.), turystyczne, sportowe i pogrzebowe (wzrost
VAT z 0 do 7 proc.), za materialy budowlane, maszyny rolnicze,
instrumenty muzyczne, strzykawki, okulary i szkla kontaktowe, aparaty do
mierzenia cisnienia (wzrost VAT z 7 do 22 proc.), a takze za wyroby
rekodziela ludowego (wzrost VAT z 3 do 22 proc.). Szczegolnie dotkliwy
bedzie, zdaniem Szewczaka, wzrost cen na artykuly niezbedne dla kazdej
rodziny, np. najwyzsza 22-procentowa stawka VAT obciazone zostana towary
dla dzieci, odziez, obuwie, kosmetyki, wozki dzieciece, przybory szkolne
oraz... ogloszenia prasowe.
Ponadto podwyzki obejma wiele podstawowych artykulow zywnosciowych,
takich jak cukier (o 30 proc.), mleko, maka, oraz... banany i papierosy
(w ostatnim przypadku z racji wzrostu akcyzy).
Place w zamrazarce
Na wzrost kosztow utrzymania powazny wplyw bedzie mial takze fakt, ze
Unia zamierza wprowadzic akcyze na nosniki energii - gaz i wegiel, oraz
dodatkowa oplate za prad.
Oprocz tego wzrosna ceny uslug komunalnych. Dlaczego? Poniewaz w
negocjacjach przyjelismy unijne normy z zakresu ochrony srodowiska,
ktorych spelnienie wymaga w najblizszych kilkunastu latach nakladow na
inwestycje rzedu 45 mld euro - wedlug szacunkow resortu srodowiska, a w
ocenie Banku Swiatowego - az 66 mld USD. Okolo 20 proc. z tej kwoty
wylozy unijny Fundusz Spojnosci, reszte jednak samorzady i
przedsiebiorstwa musza wygospodarowac same. Jesli ktos sadzi, ze np.
elektrownia nie odbije sobie na klientach wydatkow na filtry
ograniczajace emisje do atmosfery, ten nic nie zrozumial z
ponaddziesiecioletniej lekcji ekonomii, jaka przerabiamy w Polsce. To
samo dotyczy przedsiebiorstw gospodarki komunalnej - ktore podyktuja nam
wyzsze oplaty za wode, odprowadzenie sciekow, wywoz smieci, komunikacje
miejska. Oczywiscie samo inwestowanie w srodowisko jest rzecza ze wszech
miar pozadana, jednak nie na taka skale, izby zachwialo to podstawami
egzystencji mieszkancow.
Slowem - ceny w Polsce po akcesji beda europejskie, za to place...
pozostana na niezmienionym poziomie. Juz dzis resort finansow mowi o
zamiarze rezygnacji z waloryzacji rent i emerytur oraz zamrozeniu plac
budzetowki. Poniekad jest to zrozumiale w wypadku waloryzacji cenowej (a
taka mamy w Polsce), skoro inflacja osiagnela pulap zaledwie 0,3 proc.
Po akcesji jednak ceny pojda w gore, a mimo to emeryt nie dostanie nawet
tych smiesznych 18 zlotych! Notabene pierwsza ofiara integracji padli
artysci - ci sami, ktorzy bezmyslnie usmiechaja sie do nas z
billboardow, zachwalajac akcesje. Na rzecz Unii przyjdzie im oddac czesc
swoich dochodow, bowiem minister finansow zamierza zmniejszyc wolne od
podatku koszty uzyskania przychodu. Oczywiscie artysci protestuja, ale
przeciez sami tego chcieli...
Dla zubozalego spoleczenstwa bedzie niewielka pociecha, ze po akcesji
spadna ceny biletow samolotowych i miedzynarodowych rozmow
telefonicznych, a takze importowanych samochodow (za to benzyna pojdzie
w gore).
W transportowej sieci
Coz jeszcze w razie akcesji zaskoczy przecietnego obywatela? Z pewnoscia
ruch. Polska, jako kraj tranzytowy w przewozach na Wschod, po wejsciu do
Unii szczegolnie odczuje wzrost natezenia ruchu. W negocjacjach
zobowiazalismy sie wpuscic na nasze drogi od pierwszego dnia akcesji
najwieksze unijne TIR-y, o nacisku 11,5 tony na os. Na razie beda sie
mogly poruszac po jednej czwartej naszej sieci drogowej (o dlugosci 4600
km z 18 tys. km drog krajowych), ale od 2010 r. uzyskaja dostep
praktycznie wszedzie, bez wzgledu na to, czy zdazymy z inwestowaniem w
poprawe nawierzchni.
W Polsce prawie nie ma w tej chwili nawierzchni, ktore zdolne bylyby
przyjac tak ciezkie pojazdy, nawet najlepsze drogi krajowe wytrzymuja
nacisk do 10 ton. Trzeba wiec wybudowac autostrady. Za co? Wedlug
dyrektora Marka Rolli z Generalnej Dyrekcji Drog Krajowych i Autostrad -
Unia oferuje na ten cel 1 mld euro. Reszte trzeba pozyczyc w bankach.
Tymczasem budowa jednego kilometra autostrady kosztuje 3-5 mln euro, a
wybudowac trzeba setki kilometrow. Dodajmy do tego budowe tysiecy
kilometrow drog nizszej klasy, ale o wzmocnionej nawierzchni, oraz
koszty utrzymania dotychczasowej sieci drogowej, dewastowanej po akcesji
przez ponadnormatywne pojazdy - i obraz staje sie pelny: czekaja nas
horrendalne wydatki.
Z kieszeni podatnika
Jaka forme przybierze nasza skladka na siec drogowa - na razie nie
wiadomo. Pierwsza proba zebrania pieniedzy na realizacje tych ambitnych
planow skonczyla sie niepowodzeniem wskutek powszechnego sprzeciwu.
Chodzi o oslawione winiety. Resort infrastruktury pracuje goraczkowo nad
innym rozwiazaniem. Moze skoczy w gore akcyza, a z nia ceny paliw? Niech
jednak
... wiecej »